PROWADZIMY PRZEDSZKOLA, SZKOŁY I PLACÓWKI: CENTRUM REHABILITACJI EDUKACJI I OPIEKI, OŚRODKI ADOPCYJNE, PLACÓWKI PRAW DZIECKA I WSPARCIA RODZINY, DOMY WCZASÓW DZIECIĘCYCH, SZKOLNE SCHRONISKA MŁODZIEŻOWE, WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ, ŚRODOWISKOWE DOMY SAMOPOMOCY, OŚRODKI OPIEKUŃCZO WYCHOWAWCZE, ŚRODOWISKOWE OGNISKA WYCHOWAWCZE, ŚWIETLICE

CHRONIMY PRAWA DZIECI, POMAGAMY DZIECIOM OSIEROCONYM, UBOGIM ZAGROŻONYM MARGINALIZACJĄ I PATOLOGIĄ SPOŁECZNĄ, PRZEWLEKLE CHORYM I NIEPEŁNOSPRAWNYM

ORGANIZUJEMY WYPOCZYNEK LETNI I ZIMOWY, TURNUSY REHABILITACYJNE, PROFILAKTYCZNE

PROWADZIMY PRZEDSZKOLA, SZKOŁY I PLACÓWKI: CENTRUM REHABILITACJI EDUKACJI I OPIEKI, OŚRODKI ADOPCYJNE, PLACÓWKI PRAW DZIECKA I WSPARCIA RODZINY, DOMY WCZASÓW DZIECIĘCYCH, SZKOLNE SCHRONISKA MŁODZIEŻOWE, WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ, ŚRODOWISKOWE DOMY SAMOPOMOCY, OŚRODKI OPIEKUŃCZO WYCHOWAWCZE, ŚRODOWISKOWE OGNISKA WYCHOWAWCZE, ŚWIETLICE

PROWADZIMY RZECZNICTWO PRAW DZIECKA, SEJMIKI DZIECIĘCE I MŁODZIEŻOWE, PROGRAMY STREETWORKERSKIE, STAŁE PROGRAMY PROFILAKTYCZNE, ZAPOBIEGANIA PRZEMOCY

ORGANIZUJEMY SZKOLENIA, KONFERENCJE, SEMINARIA, HAPPENINGI, TURNIEJE RODZINNE, KONKURSY ARTYSTYCZNE, EKOLOGICZNE SPORTOWE.

 

 

 

Nr konta: Bank Pekao S.A. O/Warszawa 15 1240 6175 1111 0000 4569 8851

   20 LAT KKWR

     Krajowy Komitet Wychowania Resocjalizującego powstał 20 lat temu z Pana inicjatywy. Od samego początku jest Pan też jego przewodniczącym. Proszę przypomnieć, jaka idea przyświecała powołaniu Komitetu.   

- Zanim doszło do oficjalnego powołania Komitetu, wiele rozmyślałem o potrzebie stworzenia systemu opieki nad dziećmi z biednych środowisk, które z powodu ubóstwa, alkoholizmu i nieporadności rodziców miały minimalne szanse na lepszy start życiowy. W tym czasie w naszym kraju zachodziły ogromne zmiany w związku z transformacją ustrojową.

 Negatywnym skutkiem tych obiektywnie pozytywnych przemian było duże bezrobocie, a tym samym powiększała się strefa ubóstwa. Wiadomo, że tam, gdzie jest bieda, łatwo o rozwój rozmaitych zjawisk patologicznych, takich jak alkoholizm, narkomania, przestępczość. Wiele dzieci szukało na ulicach towarzystwa, sposobów na spędzenie wolnego czasu. Swoje przemyślenia wokół tej sprawy zawarłem w artykule „Szansa dla wszystkich” opublikowanym w „Przyjacielu Dziecka” w 1987 roku. Wtedy już miałem pomysł na powołanie organizacji, która zajęłaby się opracowaniem systemu pomocy dla tej grupy dzieci. Następnym krokiem było utworzenie w 1988 roku grupy inicjatywnej, do której przystąpili m.in. ówczesny prezes ZG TPD Leszek Gomółka, Lech Milewicz, wychowanek „Dziadka” Lisieckiego i prezes ZUS oraz prof. Lesław Pytka, wybitny specjalista w dziedzinie pedagogiki i resocjalizacji. Wkrótce potem KKWR został afiliowany przy Zarządzie Głównym TPD, a także podjął obowiązki Polskiej Sekcji Międzynarodowej Federacji Wspólnot Wychowawczych – FICE. Należy też podkreślić, że Krajowy Komitet Wychowania Resocjalizującego nie powstał w próżni, lecz niejako w klimacie, który tworzyli ludzie działający w Stowarzyszeniu im. Janusza Korczaka, w Kole im. Kazimierza Jeżewskiego, w którym bardzo aktywnie udzielał się ojciec znanego ogólnie Jerzego Owsiaka, w  Kole Przyjaciół Dzieci Ulicy im. Kazimierza Lisieckiego. Wstąpili oni do KKWR i bardzo przyczynili się do tego, że Komitet  od początku działał prężnie i z ogromną energią.

Coraz bardziej popularny staje się termin „dzieci ulicy” ...

 - Organizowanie pomocy dla dzieci ulicy  nawiązuje do idei Kazimierza Lisieckiego „Dziadka”, który w okresie dwudziestolecia międzywojennego utworzył i prowadził Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Ulicy. Krajowy Komitet Wychowania Resocjalizującego rozwinął swoją działalność, czerpiąc z myśli pedagogicznej oraz doświadczeń tej organizacji. Jednak KKWR wypracował własny system profilaktyczno-resocjalizacyjny odpowiadający dzisiejszym potrzebom i realiom. Praktycznym wyrazem założeń Komitetu stało się zakładanie i prowadzenie środowiskowych ognisk wychowawczych. TPD, które zaczęły powstawać już w latach 1989-1990, najpierw w Warszawie i Stołecznym Województwie Warszawskim, a później inicjatywa ta została podjęta w innych województwach. W najlepszym okresie było ich w całym kraju około 400 dla 20 tysięcy dzieci. Doświadczenie dowodzi, że ognisko jest najlepszą formą instytucjonalnej pomocy dzieciom ze środowisk biednych, zaniedbanych i niewydolnych wychowawczo. Jako placówka o charakterze środowiskowym stanowi alternatywę dla przebywania na ulicy, zapobiega niedostosowaniu społecznemu, chroni dzieci przed sieroctwem społecznym, stwarza im szansę na lepszą przyszłość i normalne życie w społeczeństwie.

 Jak wygląda w praktyce codzienna praca środowiskowego ogniska wychowawczego TPD?

- Dzieci przychodzą do ogniska  po szkole. Nacisk kładzie się na odrobienie lekcji. To bardzo ważny kierunek działania, gdyż większość podopiecznych ma trudności z nauką. W nadrobieniu zaległości pomagają im wychowawcy, coraz częściej też wolontariusze, którymi przeważnie są uczniowie liceów i studenci. Już po krótkim czasie wyniki w nauce poprawiają się do tego stopnia, że sto procent naszych wychowanków otrzymuje promocję do wyższych klas. Wśród dzieci uczęszczających do ogniska drugoroczność praktycznie przestała być zagrożeniem. Drugim bardzo pozytywnym efektem jest wyeliminowanie potrzeby umieszczania podopiecznych w domach dziecka i innych placówkach opieki całodobowej. Wiele dzieci  przebywa  w domach dziecka z powodu biedy i braku należytej opieki. My uważamy, że nic nie zastąpi wychowania w rodzinie i dlatego jedno z głównych zadań realizowanych w ogniskach wyraża hasło: ”Róbmy wszystko, aby dzieci wychowywały się w rodzinach własnych”.

W programie ogniska jest wiele zajęć rozwijających: plastycznych, muzycznych, sportowych, organizuje się wspólne wyjścia na basen, do kina, na rozmaite imprezy. Obchodzi się uroczyście Wigilię Bożego Narodzenia, Wielkanoc, Dzień Dziecka, święta państwowe i ważne rocznice. Dzieci otrzymują paczki świąteczne i z innych okazji. Dba się również o codzienne potrzeby dzieci, takie jak odzież, obuwie czy przybory szkolne. W czasie wakacji dziecko może pojechać na kolonię, obóz lub biwak. Dzięki tej kompleksowej opiece poprawia się zarówno fizyczne, jak i psychiczne samopoczucie dzieci, które pozbywają się kompleksów, natomiast rośnie ich wiara w siebie, w możliwość zdobycia wykształcenia i  lepszej przyszłości. Mamy wiele dowodów na to, że te nadzieje się spełniają.

 Dzieci gorszych szans stają się dziećmi lepszych szans?

 - Właśnie tak. Potwierdzają to wyniki badań, obserwacje wychowawców oraz relacje wychowanków. Przypomnę, że na 10-lecie KKWR ogłosiliśmy konkurs literacki pod nazwą „Byłem wychowankiem ogniska TPD”. Nadesłane prace pokazywały, jak bardzo życzliwość, pomoc w nauce, zainteresowanie wychowawcy pomagają w znalezieniu dobrej drogi życiowej. Wychowankowie uczą się, studiują, pracują, zakładają rodziny. I piszą, że gdyby nie pomoc uzyskana w ognisku, na pewno nie udałoby się im tego osiągnąć. Podobne relacje publikujemy w czasopismach „Ognisko” i „Przyjaciel Dziecka” oraz na stronie internetowej. Warto podkreślić, że - dzięki realizacji programów KKWR zwiększają się szanse życiowe dzieci bez konieczności zrywania więzów rodzinnych. Istota pracy naszych ognisk polega bowiem na opiece nad dzieckiem i równoległym oddziaływaniu na jego zaburzoną rodzinę, we współpracy ze szkołą i lokalnymi instytucjami. W takim podejściu wyraża się sens i wartość pracy środowiskowej.

 W systemie opieki opracowanym przez KKWR ważną rolę odgrywają tak zwane programy okołoogniskowe. Na czym one polegają?

 - Z czasem powstała potrzeba wzbogacenia pracy ognisk i tak zrodził się pomysł utworzenia takich funkcji, jak pedagog rodzinny, wychowawca podwórkowy i pedagog ulicy. Program pedagoga rodzinnego polega na systematycznej pracy z dzieckiem i rodziną, uczeniu ich wzajemnych, prawidłowych relacji, pożytecznych sposobów spędzania wolnego czasu, prowadzenia gospodarstwa domowego, wreszcie – odpowiedzialności za rodzinę. Walorem tego programu jest jego środowiskowy charakter. Pedagog rodzinny w razie potrzeby kontaktuje się z pedagogiem szkolnym, lekarzem, prawnikiem, rozmaitymi służbami, które mogą pomóc w rozwiązywaniu problemów konkretnych rodzin. Dzięki temu ograniczone zostaje zjawisko sieroctwa społecznego. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że bardzo często bezpośrednią przyczyną umieszczania dzieci poza rodziną, najczęściej w domu dziecka, są złe warunki materialne i nieumiejętność bycia rodzicem, ich nieudolność wychowawcza. Nasze doświadczenie pokazuje, że praca pedagoga rodzinnego w wielu przypadkach zapobiega ostatecznej marginalizacji rodziny i jej wykluczeniu społecznemu.

Z kolei program „Pedagog ulicy” ma na celu wyłuskanie z ulic, bram i podwórek dzieci, które spędzają tam czas z powodu złych warunków domowych. Pedagog ulicy, zwany czasem po angielsku streetworkerem, musi pozyskać zaufanie tych dzieci, proponuje im udział w zajęciach sportowych, wspólne pójście do kina, na niedaleką wycieczkę, w końcu także odwiedzenie ogniska. Większość tych dzieci udaje się uratować przed trwałą demoralizacją, pokazać im atrakcyjne i pożyteczne sposoby spędzania wolnego czasu. KKWR prowadzi szkolenia zarówno dla pedagogów rodzinnych, jak i pedagogów ulicy zakończone wręczeniem certyfikatów potwierdzających uczestnictwo w szkoleniu.

 Uzupełnia te działania wychowawca podwórkowy, który pojawia się na podwórkach i  organizuje dla przebywających tam dzieci i młodzieży gry sportowe i inne zajęcia, po to, aby je zainteresować czym innym niż  piwem,  chuligaństwem, wandalizmem.

  Warto podkreślić, że w okresie prowadzenia programów okołoogniskowych zdobyliśmy bogate doświadczenie merytoryczne i organizacyjne warte upowszechnienia. I jeśli jakaś organizacja podejmuje taką działalność, to przyjmujemy to z satysfakcją jako potwierdzenie słuszności naszych inicjatyw przedstawionych w wielu publikacjach.

 Jak doszło do opracowania tych wysoce profesjonalnych programów?

- Od powstania KKWR chodziło o to, aby działalność Komitetu wspomagali wysokiej klasy specjaliści. Dziś możemy stwierdzić, że był to słuszny kierunek. W Radzie Programowej Krajowego Komitetu Wychowania Resocjalizującego znalazło się wielu pracowników naukowych i przedstawicieli resortów: edukacji, sprawiedliwości, pracy i polityki społecznej, jak również instytucji i urzędów, zajmujących się problematyką opiekuńczo-wychowawczą. W roku 1994 powstał Klub Dyskusyjny KKWR, organizujący co kwartał spotkania, podczas których dyskutowano na tematy dotyczące sytuacji dziecka i rodziny, na przykład: jak zapobiegać sieroctwu społecznemu, w jaki sposób opiekować się dziećmi ulicy, jak doskonalić pracę środowiskowych ognisk wychowawczych itp. W wyniku tych dyskusji, prowadzonych na wysokim profesjonalnym poziomie, rodziły się wnioski, a następnie opracowywaliśmy konkretne programy do ich wdrażania w działalności środowiskowej. Powołaliśmy Ośrodek Metodyczny KKWR, którego zadaniem jest opracowywanie programów dla działalności środowiskowej i prowadzenie szkoleń. Kolejną inicjatywą było, od 1996 roku, coroczne organizowanie Forum Przyjaciół Dzieci Ulicy. Podczas Forum odbywało się seminarium naukowe oraz dyskusja plenarna.. Osobno obradował Dziecięcy Sejmik Ogniskowy. Ponadto w całym kraju zapoczątkowano obchody Dnia Ogniskowicza, podczas którego organizowane są imprezy artystyczne, sportowe, turystyczne, a także spotkania wychowanków ognisk z przedstawicielami władz lokalnych, co stanowi okazję do przedstawienia ich problemów i postulatów.

 Bogaty materiał na temat dorobku i różnych form działania Komitetu i TPD znajduje się w wydawnictwach KKWR. Może warto o nich przypomnieć?

- Należy do nich książka „Dajmy dzieciom szansę” wydana z okazji 15-lecia KKWR, zawierająca wiedzę o powstaniu i rozwoju Komitetu, wspomnianych programach okołoogniskowych, rozmaitych inicjatywach, których celem było wzbogacanie naszej działalności i podnoszenie jej na coraz wyższy poziom. Przykładem są pobyty socjoterapeutyczne wychowanków ognisk na turnusach weekendowych w Ośrodku KKWR w Serocku, obecnie, po zbudowaniu nowego pawilonu, funkcjonującego pod nazwą Integracyjne Centrum Opieki, Wychowania, Terapii. Tematy innych rozdziałów to m.in. współpraca międzynarodowa, placówki wsparcia dziennego, prace konkursowe wychowanków ognisk, wspomnienia wychowawców, ilustrowane zdjęciami dokumentującymi ważne wydarzenia w działalności KKWR. Na dorobek wydawniczy Komitetu składają się również inne książki i czasopisma. Należy do nich seria wydawnicza pod redakcją Barbary Głowackiej prezentująca treści będące tematem Forum Przyjaciół Dzieci Ulicy, na przykład „Być dzieckiem i przetrwać”, „Okrucieństwo i zbrodnia dziecięca – incydent czy znak czasu?”. Niemal od samego początku działalności wydajemy czasopismo naukowe „Opieka-Wychowanie-Terapia”, którego redaktorem naczelnym nieprzerwanie jest profesor Lesław Pytka, autor książek poświęconych zagadnieniom wychowania i resocjalizacji. W tym samym czasie zaczyna wychodzić pismo „Ognisko” pod redakcją Józefa Nowaka, będące ciekawą kroniką wydarzeń i problemów związanych z działalnością środowiskowych ognisk wychowawczych TPD. Od czasu powołania Klubu Dyskusyjnego ukazuje się, początkowo jako biuletyn, a wkrótce już jako czasopismo, „Nasz Animator”, zawierający sprawozdania z klubowych dyskusji, artykuły, reportaże i wywiady na dyskutowane tematy. O wartości tych publikacji świadczy m.in. fakt, że są one wykorzystywane przez studentów kierunków pedagogicznych w pracach magisterskich, a także przez doktorantów i innych pracowników naukowych. Nasza działalność została również opisana w poważnych książkach naukowych, takich jak „Pedagogika resocjalizacyjna” profesora Lesława Pytki, „Dzieci ulicy” pod redakcją Grażyny Olszewskiej-Baka czy w publikacjach profesora. Andrzeja Bałandynowicza. 

 Niewiele organizacji może się wykazać tak dużym dorobkiem osiągniętym w stosunkowo krótkim czasie i tak bogato udokumentowanym. Jednak upowszechnianie   inicjatyw i programów KKWR napotyka na duże trudności. Dlaczego tak się dzieje?

- Kłopoty wynikają z braku wystarczających funduszy na prowadzenie ognisk. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku placówki te mogły się dobrze rozwijać dzięki decyzji Ministerstwa Edukacji Narodowej o dofinansowywaniu ich przez kuratoria oświaty i wychowania. Decyzja ta zapewniła im stabilizację finansową i możliwość realizacji programu profilaktyczno-resocjalizującego. Poziom pracy ognisk był tak wysoko oceniany, że sądy rodzinne, wobec braku miejsc w młodzieżowych ośrodkach kuratorskich, kierowały tak zwane dzieci sądowe do naszych placówek. Uzyskiwaliśmy bardzo dobre opinie w ministerstwach zajmujących się problemami opiekuńczo-wychowawczymi, a także podczas licznych spotkań dyskusyjnych, na które zapraszaliśmy osoby reprezentujące wspomniane resorty, instytucje, świat nauki, organizacje pozarządowe, nauczycieli, działaczy społecznych. Jednak zmiana zasad finansowania ognisk spowodowała regres. Po wprowadzeniu reformy administracyjnej kraju finansowanie tych placówek zostało przekazane w gestię starostw, niestety bez zabezpieczenia dostatecznych środków finansowych na ich prowadzenie. W efekcie od 2000 roku, czyli w ciągu ubiegłych 9 lat liczba środowiskowych ognisk zmalała ze wspomnianych 400 do zaledwie 300 placówek w kraju. Przy czym istniejące ogniska zmuszone są do ograniczenia swoich funkcji wychowawczo-resocjalizacyjnych, wskutek czego stają się często zwykłymi przechowalniami.

 Podejmowaliśmy wiele akcji w celu ratowania ognisk, takich jak SOS dla ognisk, Alternatywa’3 i Alternatywa’5; uczestnicy spotkań i dyskusji poświęconych problematyce profilaktyczno-resocjalizacyjnej wyrażali zdziwienie, że tak potrzebna działalność napotyka na brak zrozumienia ze strony decydentów. Mamy więc do czynienia z sytuacją  paradoksalną, bo z jednej strony zewsząd płyną słowa uznania i poparcia dla bardzo potrzebnej działalności, a z drugiej strony wciąż nie tworzy się warunków potrzebnych do stabilnej pracy  tych placówek.

 

Jednak, mimo tych trudności, podejmowane są nowe inicjatywy na przykład opracowany ostatnio pomysł tworzenia Ośrodków Pracy Środowiskowej...

- Prowadzenie środowiskowych ognisk wychowawczych TPD przekonuje, że potrzebna jest szersza formuła pracy w środowisku lokalnym. Toteż Ośrodek Pracy Środowiskowej ma być placówką wielofunkcyjną, spełniającą zadania edukacyjne, wychowawcze, rekreacyjne i inne potrzebne rodzinie i społeczeństwu lokalnemu; ma integrować mieszkańców i władze lokalne wokół rozwiązywania różnorodnych problemów związanych z przygotowaniem młodego pokolenia do pomyślnego funkcjonowania w społeczeństwie. Wieloprofilowy ośrodek ma być zespołem placówek i stałych form pracy. Powinno przy nim działać koło przyjaciół dzieci zrzeszające rodziców, byłych wychowanków ognisk i inne osoby rozumiejące potrzebę rozwijania pracy na rzecz dzieci i lobbujące w ich interesie. Oczywiście musi być środowiskowe ognisko wychowawcze, a przy nim ognisko pracy pozaszkolnej, świetlica środowiskowa, socjoterapeutyczna, warsztaty terapii zajęciowej dla młodzieży niepełnosprawnej, ośrodek interwencji kryzysowej, poradnia dla dzieci i rodziców, ośrodek mediacji rodzinnej i inne, zgodnie z potrzebami środowiska. Również tam powinny się skupiać programy okołoogniskowe – Pedagog Rodzinny, Pedagog Ulicy, Wychowawca Podwórkowy, jak również działania rzecznika praw dziecka TPD, którego zadaniem jest obrona dziecka i przestrzegania jego praw. Dla młodszych dzieci ośrodek mógłby się starać o zorganizowanie opieki przedszkolnej. Mogą być i inne inicjatywy realizowane przy ośrodkach, wszystko zależy od lokalnych potrzeb, pomysłowości i energii ludzi angażujących się w pracę tej placówki. Ważną funkcją przewidzianą dla ośrodka jest współpraca z samorządem gminnym, co powinno pozytywnie wpływać na realizację ich celów i zadań.. Ośrodek, skupiając różne inicjatywy mieszkańców i wyzwalając społeczną aktywność miałby, jako dodatkowy i ważny walor, pozytywny wpływ na kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego

 Wygląda to bardzo interesująco, ale skąd mają pochodzić środki finansowe na zrealizowanie tego zamysłu? Wiemy przecież, że brakuje ich nawet na prowadzenie ognisk.

- Potrzebna jest zmiana przepisów w tym kierunku, aby samorządy były zobligowane do finansowania korzystania przez dziecko z placówki. Aktualne przepisy powodują, że wielu spraw nie można załatwić w sposób skuteczny. Ciągle niedobrze jest z dożywianiem dzieci. Stosowane kryteria dochodu w rodzinie, próg 320 zł na osobę, powoduje, że zbyt wiele dzieci z biednych rodzin nie kwalifikuje się do obiadów w szkole. A te, którym ten obiad  przysługuje, nie  mogą uzyskać dofinansowania na podwieczorek w ognisku. Jeden posiłek w ciągu dnia dla dziecka to za mało – chyba nie wymaga to uzasadnienia. Gdyby Ośrodek Pracy Środowiskowej otrzymywał odpowiednią kwotę pieniędzy na każde dziecko, nie musiałby prosić, zabiegać - z różnym skutkiem - o pieniądze na dożywianie, lecz sam we własnym zakresie zorganizowałby zdrowe i tanie posiłki dla dzieci, również w czasie ferii i wakacji, kiedy to część dzieci po prostu głoduje. Wystarczyłaby kontrola, czy pieniądze są prawidłowo wydatkowane. Podobnie jest z innymi sprawami.

  Wynika z tego, że ani konkursy, ani rynek nie rozwiązują tych problemów. Również samorządy rzadko zapewniają właściwą pomoc. Co w tej sytuacji zamierza robić KKWR?

-  Konkursy nie zapewniają ciągłości pracy takich placówek jak środowiskowe ognisko wychowawcze, ponieważ mają charakter akcyjny, zaś w wychowaniu potrzebna jest ciągłość działań. Zasady organizowania konkursów często nawet odstraszają od przystępowania do nich, gdyż trzeba mieć własny wkład finansowy, a im większa dotacja, tym większy musi być ten wkład. Za duże też były oczekiwania władz centralnych wobec samorządów, bowiem one często nie rozumieją powodów, dla których miałyby dbać o rozwój działań profilaktyczno-wychowawczych na swoim terenie. Również zasada wolnego rynku nie sprawdza się w tej dziedzinie i w wielu innych też zawodzi, o czym po latach jego funkcjonowania dobrze już wiadomo. I tak polityka społeczna została zamieniona na pomoc społeczną, ograniczoną do pomocy materialnej biednym. A to za mało jak na nowoczesne państwo w środku Europy. Potrzebne są takie przepisy, które ułatwią organizowanie działalności społecznej. Dawniej dużą pomoc stanowiły środki z Funduszu Przeciwalkoholowego, ale teraz nawet i tego nie ma. Tymczasem, aby zorganizować jakiekolwiek zajęcia dla dzieci np. wyjście do kina, czy wycieczkę, potrzebne są pieniądze. Przypomnę, że opieka nad dzieckiem w ognisku jest wielokrotnie tańsza niż pobyt w domu dziecka. A korzyści wychowawcze są nieporównywalne, oczywiście na korzyść ognisk. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie powiedział, że niektóre samorządy ze zrozumieniem odnoszą się do tej sprawy i przeznaczają pewne środki na prowadzenie placówek środowiskowych. Jednak są to wyjątki, podczas gdy powinno to stanowić regułę. Obserwujemy też dużą rozpiętość kwot, jakie samorządy przeznaczają na dziecko, wynoszącą od dziesięciu do ponad stu złotych miesięcznie. Jedynym słusznym wyjściem byłoby ustalenie przez władze resortowe standardów finansowych na uczestnika. Jeśli placówka miałaby spełniać wszystkie zadania profilaktyczno-resocjalizacyjne, powinna wystarczyć kwota 200 zł miesięcznie na dziecko. Nie jest to dużo, szczególnie, gdy porównamy ją z wielokrotnie wyższymi kosztami utrzymania wychowanka w domu dziecka czy w innych placówkach opieki całodobowej. Na początek dobrze byłoby wylansować Ośrodek Pracy Środowiskowej w każdym powiecie. Kompleksowa działalność opiekuńczo-wychowawcza przynosi dużo lepsze rezultaty, aniżeli ograniczona tylko do jednego zadania. Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, ze względu na swoje struktury działające w całym kraju, może realizować tak wszechstronny model pomocy profilaktyczno-wychowawczej, wypełniając lukę w istniejącym systemie opieki nad dziećmi i młodzieżą.

  Może być trudno przekonać do tego projektu decydentów, tym bardziej w okresie kryzysu gospodarczego. Łatwo tu sięgnąć po argument braku  pieniędzy...

-  Ten argument był zawsze używany. W związku z tym powstaje pytanie, czy chcemy mieć społeczeństwo zacofane edukacyjnie i kulturalnie, czy nie chcemy dbać o dzieci i młodzież – przyszłość narodu? Już kilka wieków temu mądry kanclerz Jan Zamoyski, dbający o krzewienie oświaty, w akcie fundacyjnym zamojskiej uczelni umieścił słowa: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Należy powtarzać tę prawdę, bo się o niej zbyt często zapomina. Nowoczesne państwo nie może się uchylać od pomocy w „chowaniu młodzieży”, szczególnie, gdy dom rodzinny nie jest w stanie wywiązywać się ze swoich obowiązków. Dlatego powinno zainwestować w rozwój takich form opieki i pomocy, dzięki którym dzieci z zagrożonych środowisk miałyby szansę stania się w przyszłości pełnowartościowymi obywatelami.

Rozmawiała Irena Malanowska