PROWADZIMY PRZEDSZKOLA, SZKOŁY I PLACÓWKI: CENTRUM REHABILITACJI EDUKACJI I OPIEKI, OŚRODKI ADOPCYJNE, PLACÓWKI PRAW DZIECKA I WSPARCIA RODZINY, DOMY WCZASÓW DZIECIĘCYCH, SZKOLNE SCHRONISKA MŁODZIEŻOWE, WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ, ŚRODOWISKOWE DOMY SAMOPOMOCY, OŚRODKI OPIEKUŃCZO WYCHOWAWCZE, ŚRODOWISKOWE OGNISKA WYCHOWAWCZE, ŚWIETLICE

CHRONIMY PRAWA DZIECI, POMAGAMY DZIECIOM OSIEROCONYM, UBOGIM ZAGROŻONYM MARGINALIZACJĄ I PATOLOGIĄ SPOŁECZNĄ, PRZEWLEKLE CHORYM I NIEPEŁNOSPRAWNYM

ORGANIZUJEMY WYPOCZYNEK LETNI I ZIMOWY, TURNUSY REHABILITACYJNE, PROFILAKTYCZNE

PROWADZIMY PRZEDSZKOLA, SZKOŁY I PLACÓWKI: CENTRUM REHABILITACJI EDUKACJI I OPIEKI, OŚRODKI ADOPCYJNE, PLACÓWKI PRAW DZIECKA I WSPARCIA RODZINY, DOMY WCZASÓW DZIECIĘCYCH, SZKOLNE SCHRONISKA MŁODZIEŻOWE, WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ, ŚRODOWISKOWE DOMY SAMOPOMOCY, OŚRODKI OPIEKUŃCZO WYCHOWAWCZE, ŚRODOWISKOWE OGNISKA WYCHOWAWCZE, ŚWIETLICE

PROWADZIMY RZECZNICTWO PRAW DZIECKA, SEJMIKI DZIECIĘCE I MŁODZIEŻOWE, PROGRAMY STREETWORKERSKIE, STAŁE PROGRAMY PROFILAKTYCZNE, ZAPOBIEGANIA PRZEMOCY

ORGANIZUJEMY SZKOLENIA, KONFERENCJE, SEMINARIA, HAPPENINGI, TURNIEJE RODZINNE, KONKURSY ARTYSTYCZNE, EKOLOGICZNE SPORTOWE.

 

 

 

Nr konta: Bank Pekao S.A. O/Warszawa 15 1240 6175 1111 0000 4569 8851

Tadeusz Krześnicki

(1930 – 2006)

           Urodził się 12 lipca 1930 r. w Załężu Wielkim k. Makowa Mazowieckiego. Jego dzieciństwo przypadło, więc na czas wojny i okupacji. Poznał grozę, okrucieństwo i bezsens wielu wydarzeń tego okresu. Zetknął się z dziećmi, dla których los okazał się szczególnie okrutny. Spostrzeżenia i przeżycia z tym związane uwrażliwiły Go na niedolę ludzi – w tym na zagrożenia i potrzeby dzieci w szczególności.

Z wykształcenia był nauczycielem i prawnikiem. Pracę zawodową rozpoczął w szkole podstawowej w 1951 r. w Anielinie w powiecie Makowa Mazowieckiego. W latach 1953 –55 odbywał służbę wojskową. W 1955 r. rozpoczął pracę w szkole podstawowej w Gdańsku. Tu, jako bardzo młody nauczyciel, poznał p. G i r t l e r o w ą – działaczkę Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci z okresu międzywojennego. Wiele jej zawdzięczał. Przede wszystkim ukazała Mu dotychczasowe dokonania i możliwości Towarzystwa w działalności na rzecz dzieci. Zachęciła Go do pracy w nim. Rozpoczął ją w 1959 r. w Zarządzie Okręgowym TPD w Gdańsku. Pełnił w nim kolejno funkcje: inspektora, dyrektora biura, sekretarza i prezesa Zarządu. W związku z przejściem na emeryturę - w uznaniu Jego zasług dla dzieci i Towarzystwa - otrzymał godność honorowanego prezesa ZO TPD w Gdańsku.

            Niestety, nadszedł ten moment, który nikogo nie omija. Po krótkiej chorobie zmarł w dniu 18 lutego 2006 r., a w cztery dni później został pochowany na wzgórzu łostowickiego cmentarza w Gdańsku. Było w tym dniu wietrznie i pochmurno. Zdawało się, że sama natura wyrażała swój sprzeciw , a może nawet i gniew z powodu Jego odejścia. Żałobników było wielu, b. wielu. Nie wszyscy zdołali zmieścić się w kościele. Żegnały Go dzieci z placówek TPD, byli wychowankowie, którym gdańskie Towarzystwo podało w przeszłości pomocną dłoń (niektórzy ze współmałżonkami i własnymi dziećmi), koleżanki, koledzy z ogniw i placówek TPD z Pomorza i Kraju, przedstawiciele lokalnych władz, organizacji i instytucji zajmujących się sprawami dzieci, a także Z G TPD z prezesem Wiesławem Kołakiem na czele. Po mszy żałobnej do grobu odprowadzała Go bardzo długa kolumna osób przybyłych na pogrzeb. Orkiestra Marynarki Wojennej, w galowych strojach, grała - w tej Jego ostatniej podróży na tej ziemi - marsze żałobne.

            Nad grobem wspomnienia o Nim, o Jego życiu i działalności wygłosili: miejscowy ksiądz, F. G l a t t e – jeden z nielicznych już nestorów wśród działaczy TPD - przyjaciel Zmarłego, R. Kozłowski – założyciel i kierownik oryginalnej, jednej z najstarszych środowiskowych placówek TPD na Pomorzu i Kraju (Klubu „Neptun” w Gdańsku) oraz piszący te słowa - w imieniu ZG TPD. Odegrana nad Grobem na trąbce „Cisza” – w pełnej grozy aurze – była chyba jednym z najbardziej wzruszających momentów całej ceremonii pogrzebowej. W wielu oczach, słuchających tej przepięknej i pełnej smutku melodii, pojawiły się łzy. Dla tych, którzy towarzyszyli Mu w tej ostatniej drodze, był Kimś, często bardzo bliskim i ważnym w ich życiu.

            Pożegnaliśmy Kogoś wyjątkowego. Osobę o nieprzeciętnej inteligencji, o umyśle krytycznym i twórczym zarazem, ceniącą nade wszystko praktyczne działanie. Otwartą na współczesny świat i ludzkie - a zwłaszcza dziecięce problemy, życzliwą i uczynną, o wielkiej odwadze osobistej, pogodną, z dużym poczuciem humoru i skromną zarazem. Był pracownikiem i działaczem społecznym Towarzystwa dużego formatu, świetnym organizatorem działalności każdego zespołu, którym przyszło mu kierować. Posiadał wyjątkową umiejętność pozyskiwania i wiązania na stałe ludzi z działalnością Towarzystwa. Miał też wielu oddanych sobie i tepedowskiej organizacji sojuszników we władzach samorządowych i państwowych, organizacjach społecznych i instytucjach działających na rzecz dzieci i ich rodzin.

            Jednak pozostanie w naszej pamięci przede wszystkim, jako Przyjaciel Dzieci z powołania, który całe swe dorosłe i wyjątkowo pracowite życie poświęcił dzieciom potrzebującym pomocy. Pan Tadeusz inicjował i organizował – często na przekór „wszystkim i wszystkiemu”- na ich rzecz różnorodną działalność, na wysokim poziomie. Był głównym architektem i inspiratorem rozwoju wszystkich podstawowych form działalności Towarzystwa na Pomorzu.

            Walczył o przestrzeganie praw dzieci. W ich obronie był bezkompromisowy. Niekiedy zadziwiał swym niekonwencjonalnym, a czasami nawet wręcz desperackim postępowaniem. Oto charakterystyczny przykład. Pewnego razu, kierownik pociągu nie chciał już dłużej czekać na spóźniające się kolonijne dzieci, które miały nim jechać. Pan Tadeusz stanął, więc przed lokomotywą i – mimo próśb, perswazji i gróźb ze strony personelu pociągu i stacji kolejowej – nie ruszył się z miejsca do czasu,aż dzieci bezpiecznie do niego wsiadły.

Koncentrował się na niesieniu pomocy dzieciom zagrożonym sieroctwem społecznym i osieroconym, głodnym, zaniedbywanym a nawet krzywdzonym przez własnych rodziców, z rodzin niewydolnych pod względem opiekuńczym i wychowawczym, mającym niepowodzenia w nauce szkolnej, sprawiającym trudności wychowawcze i wykolejonym, chorym i niepełnosprawnym. Podejmował działalność służącą ich zdrowiu, zapewnieniu im właściwej opieki i prawidłowego wychowania.

Wiele serca i wysiłku włożył w rozwój działalności opiekuńczo – wychowawczej w środowisku – miejscu zamieszkania dziecka i rodziny, gdzie powstawały i funkcjonowały z Jego inicjatywy koła TPD i ich samorządy podwórkowe, świetlice, ogniska i kluby, a w okresach ferii szkolnych prowadzone były półkolonie, małe formy wczasów i dziecińce wiejskie. Szczególne zasługi posiadał też w rozwoju wyjazdowych form wakacyjnego wypoczynku dzieci i młodzieży :kolonii, obozów, a przede wszystkim kolonii zdrowotnych i turnusów rehabilitacyjnych. Wykazał dużo inicjatywy, wykonał olbrzymią pracę, aby odziedziczony po RTPD Ośrodek w Jastrzębiej Górze (obecnie im. Tadeusza Krześnickiego) doprowadzić do stanu umożliwiającego jego normalne funkcjonowanie. Ośrodek służy nie tylko dzieciom Pomorza, ale – ze względu na swe położenie, warunki klimatyczne – także dzieciom z całego kraju. Posiada też istotne zasługi w rozwoju działalności służącej podnoszeniu poziomu kultury pedagogicznej rodziców. Gdańskie TPD prowadziło m.in. poradnie społeczno – wychowawcze, organizowało - głównie w kołach – spotkania z rodzicami na tematy związane ze zdrowiem, opieką i wychowaniem dzieci, realizowało opiekę indywidualną nad dziećmi z rodzin niewydolnych pod względem opiekuńczym i wychowawczym, organizowało wczasy rodzinne z pedagogiem. Utworzony i prowadzony w Gdańsku Ośrodek Adopcyjno – Opiekuńczy należał do tych najlepszych, przodujących w kraju w ratowaniu dla dziecka rodziny naturalnej i w rozwoju dla dzieci osieroconych rodzinnych form opieki i wychowania. Swym bogatym doświadczeniem dzielił się z innymi O A O w kraju. Jego przedstawiciele brali aktywny udział w pracach Komisji Adopcyjno -Opiekuńczej Z G TPD. Ma też szczególny wkład w rozwój społecznej działalności rodziców na rzecz swych przewlekle chorych lub niepełnosprawnych dzieci (z cukrzycą, na diecie bezglutenowej, upośledzonych umysłowo, niepełnosprawnych ruchowo). Rodzice tych dzieci mieli w Nim swego przyjaciela. Zawsze służył im pomocą.

Ponieważ był prawnikiem z wykształcenia, spełniał w Towarzystwie na terenie swego województwa, ale także i kraju, społeczną funkcję doradcy w różnych zawiłych sprawach prawnych dotyczących m.in. finansów, prawa rodzinnego i opiekuńczego, przepisów regulujących działalność organizacji społecznych. Niejednokrotnie występował z różnymi wnioskami, opracowaniami, propozycjami rozwiązań prawnych dotyczących dzieci i Towarzystwa do ZG TPD, a także do władz swego województwa. Posiadał liczącą się przewagę nad innymi prawnikami, bo oprócz znajomości prawa, posiadał wiedzę o dzieciach potrzebujących pomocy i ich nierozwiązanych problemach, a także znał doskonale Towarzystwo, jego działalność i problemy.

Pan Tadeusz od zawsze spełniał nieformalną funkcję lidera, jak mawiano, „dziekana” wszystkich pracowników i działaczy Towarzystwa z kraju podczas spotkań, narad, zajęć szkoleniowych i zebrań organizowanych przez i w Z G TPD. Był ich rzecznikiem. Posiadał wyjątkowy dar do inicjowania i wyzwalania rzeczowych dyskusji, jak również do łagodzenia powstałych w ich trakcie sporów i konfliktów – celna uwaga, trafiający w sedno dowcip (w wypowiedzi życzliwej dla każdej ze stron) czyniły cuda.

            Pan Tadeusz całym swoim dorosłym życiem i pełną poświęcenia, skuteczną działalnością na rzecz dzieci wymagających ratunku i pomocy, w pełni zasłużył sobie na wyrazy najwyższego uznania i szacunku. Był wzorem – godnym do naśladowania, przede wszystkim dla pracowników i działaczy Towarzystwa. Trudno uwierzyć, że nie ma Go już w naszej tepedowskiej rodzinie. Był w niej przecież „od zawsze”, w czołówce walczących o dobro dziecka. Odgrywał w niej ważną rolę. Potrafił, jak rzadko kto, skierować ludzką uwagę i aktywność na sprawy ważne, na te,które warunkują powodzenie w działalności na rzecz dzieci.

 

Bohdan Tracewski