PROWADZIMY PRZEDSZKOLA, SZKOŁY I PLACÓWKI: CENTRUM REHABILITACJI EDUKACJI I OPIEKI, OŚRODKI ADOPCYJNE, PLACÓWKI PRAW DZIECKA I WSPARCIA RODZINY, DOMY WCZASÓW DZIECIĘCYCH, SZKOLNE SCHRONISKA MŁODZIEŻOWE, WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ, ŚRODOWISKOWE DOMY SAMOPOMOCY, OŚRODKI OPIEKUŃCZO WYCHOWAWCZE, ŚRODOWISKOWE OGNISKA WYCHOWAWCZE, ŚWIETLICE

CHRONIMY PRAWA DZIECI, POMAGAMY DZIECIOM OSIEROCONYM, UBOGIM ZAGROŻONYM MARGINALIZACJĄ I PATOLOGIĄ SPOŁECZNĄ, PRZEWLEKLE CHORYM I NIEPEŁNOSPRAWNYM

ORGANIZUJEMY WYPOCZYNEK LETNI I ZIMOWY, TURNUSY REHABILITACYJNE, PROFILAKTYCZNE

PROWADZIMY PRZEDSZKOLA, SZKOŁY I PLACÓWKI: CENTRUM REHABILITACJI EDUKACJI I OPIEKI, OŚRODKI ADOPCYJNE, PLACÓWKI PRAW DZIECKA I WSPARCIA RODZINY, DOMY WCZASÓW DZIECIĘCYCH, SZKOLNE SCHRONISKA MŁODZIEŻOWE, WARSZTATY TERAPII ZAJĘCIOWEJ, ŚRODOWISKOWE DOMY SAMOPOMOCY, OŚRODKI OPIEKUŃCZO WYCHOWAWCZE, ŚRODOWISKOWE OGNISKA WYCHOWAWCZE, ŚWIETLICE

PROWADZIMY RZECZNICTWO PRAW DZIECKA, SEJMIKI DZIECIĘCE I MŁODZIEŻOWE, PROGRAMY STREETWORKERSKIE, STAŁE PROGRAMY PROFILAKTYCZNE, ZAPOBIEGANIA PRZEMOCY

ORGANIZUJEMY SZKOLENIA, KONFERENCJE, SEMINARIA, HAPPENINGI, TURNIEJE RODZINNE, KONKURSY ARTYSTYCZNE, EKOLOGICZNE SPORTOWE.

 

 

 

Nr konta: Bank Pekao S.A. O/Warszawa 15 1240 6175 1111 0000 4569 8851

WAŻNE       CIEKAWE       AKTUALNE

 

 

 Stanisław Tułodziecki

 (1909 – 2014)

 

W dniu 28 października 2014 r. zmarł Stanisław Tułodziecki. Miał 105 lat. Był bohaterem walki o niepodległość, sprawiedliwość społeczną i demokratyczną oświatę, wybitnym działaczem społecznym, pedagogiem, wielce zasłużonym przyjacielem dzieci, orędownikiem walki o wszechstronny rozwój dzieci, w tym o ich uspołecznienie.

Pochowany został na Starych Powązkach w Warszawie w dniu 4 listopada. W ostatniej drodze na tej Ziemi towarzyszyła Mu rodzina i przyjaciele, działacze społeczni i sztandar  Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.  Ceremonia – zgodnie z życzeniem Zmarłego – była skromna.  Całe Jego  długie życie także było skromne, ale również wyjątkowo pracowite, twórcze i społecznie nadzwyczaj użyteczne.

 Korzenie

     Przyszedł na świat w wielodzietnej rodzinie robotniczej w dniu 1 kwietnia 1909 r. w Wymyślinie (gm. Skępe) w powiecie Lipno jako dwunaste dziecko. Miał cztery siostry i ośmiu braci. Była to rodzina wyjątkowa. Zarówno ojciec, jak też i bracia zaangażowani byli w walkę o niepodległość i sprawiedliwość społeczną. W okresie międzywojennym pięcioro z nich (Edward, Henryk Kazimierz, Felicjan i Melania)   zostało wyróżnionych za walkę o niepodległość wysokimi odznaczeniami państwowymi: dwaj otrzymali Krzyże Niepodległości z Mieczami, jeden Krzyż Niepodległości i dwoje Medale Niepodległości. W Sierpcu, w uznaniu ich zasług, jednej z ulic – już w okresie międzywojennym – nadano nazwę „Braci Tułodzieckich”. Trzech z nich, w czasie ostatniej wojny światowej, zginęło w obozie Guzen Mautchauzen.

    Bracia działali w Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) i lewicowych związkach zawodowych. Utrzymywali stałe kontakty z najwybitniejszymi działaczami lewicy, ludźmi wszechstronnie wykształconymi i obytymi w świecie – parlamentarzystami, publicystami, pisarzami, naukowcami i działaczami. Wielu z nich było częstymi gośćmi w ich domach.

    W młodzieńczym wieku pan Stanisław chłonął więc, jak gąbka wodę, wiedzę o społeczeństwie i polityce od swych najbliższych, a także od luminarzy kultury i wielkiej polityki. Z każdym rokiem stawał się coraz bardziej wrażliwy na ludzką niedolę i potrzeby. Coraz bardziej rozumiał i doceniał sens pracy oświatowej, kulturalnej i politycznej prowadzonej przez PPS w środowiskach robotniczych i chłopskich.

    Swój debiut społeczno – polityczny zawdzięcza Zygmuntowi  Piotrowskiemu - działaczowi PPS, posłowi, wieloletniemu sekretarzowi Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych (TUR). W opracowaniu „Mój wiek XX” p. Stanisław ten fakt odnotowuje w sposób następujący: „Podczas moich długich wakacji 1927 r. poseł Z. Piotrowski zabrał mnie ze sobą.  Odwiedzaliśmy wsie i małe miasteczka, gdzie odbywały się spotkania z robotnikami. Na niektórych z nich przemawiałem, nakłonił mnie do tego poseł. Chwalił moje wystąpienia. Zebrania odbywały się przeważnie po zachodzie słońca, kiedy robotnicy wrócili z pracy. W ciągu dnia włóczyliśmy się po okolicy, odpoczywaliśmy. Po zebraniu szliśmy do którejś z chałup robotnika na noc.” Porwała go ta działalność. Przejęty nią i zafascynowany, podobnie jak jego starsi bracia, wstąpił do PPS w 1927 r. i zaczął brać czynny udział w jej życiu. Angażował się do pracy w świetlicach dla bezrobotnych, w organizacjach robotniczych i radykalnym ruchu nauczycielskim. Poza tym działał społecznie jako rejonowy komendant ochotniczych straży pożarnych na wsi. W Warszawie był działaczem oświatowym w Związku Strzeleckim, instruktorem w Towarzystwie Ogródków Działkowych i kierownikiem w ośrodkach Towarzystwa Oświaty Dorosłych. W „Robotniku” zaczęły ukazywać się jego pierwsze artykuły.       

    Chciał być nauczycielem i został nim. Był typowym samoukiem. Pracując zdobywał kolejne stopnie wykształcenia pedagogicznego. Najpierw ukończył seminarium nauczycielskie, potem wyższy kurs nauczycielski i studia wyższe. Poza tym zdobył dyplom średniej szkoły rolniczej oraz studiował przez dwa lata prawo i ekonomię w Wolnej Wszechnicy Polskiej. Zdobyte wykształcenie pozwoliło mu przenieść się do Warszawy.

    Swą pierwszą pracę w zawodzie nauczycielskim rozpoczął po ukończeniu seminarium nauczycielskiego w 1927 r. Został wówczas nauczycielem i - jak mawiał z uśmiechem – także kierownikiem oraz sprzątaczką w jednej osobie. Była to jednoklasowa szkoła we wsi Turza Wielka w powiecie mławskim. Następnie, także w okresie międzywojennym,  przeniósł się do pracy w charakterze nauczyciela do szkoły powszechnej w Markach pod Warszawą (stąd miał bliżej do uczelni, w których kontynuował studia).

    W obu szkołach był uwielbiany przez uczniów. Cieszył się też powszechnym uznaniem i szacunkiem ich rodziców. - Kiedy przechodziłem przez wieś – opowiadał -  siedzący na ławeczkach przed swoimi domami rodzice, babcie i dziadkowie wnucząt wstawali, mężczyźni zdejmowali nakrycie głowy i wszyscy kłaniali mi się nisko. Dla mnie, w końcu  nauczyciela – młodzieńca, był to szok, zażenowanie, ale i satysfakcja zarazem.

         W czasie okupacji był kierownikiem szkoły podstawowej we Włochach pod Warszawą. Poza tym organizował i prowadził, w ramach Związku Nauczycielstwa Polskiego, tajne nauczanie w powiecie warszawskim. W latach 1939 – 1944  pełnił funkcję asystenta Kazimierza Pużaka - organizatora i sekretarza generalnego PPS  WRN, komendanta głównego Gwardii Ludowej WRN, przewodniczącego Rady Jedności Narodowej (substytutu parlamentu Polskiego Państwa Podziemnego) oraz Zygmunta Zaremby – publicysty, współtwórcy PPS WRN, członka Rady Jedności Narodowej. Był też członkiem redakcji konspiracyjnego pisma PPS pt. „WRN” (o pseudonimie – „Kacper”). Podczas Powstania Warszawskiego, które zastało go po praskiej stronie Wisły, został aresztowany i wywieziony do obozu Arnswalde, skąd powrócił do kraju w maju 1945 r.

    Najpierw podjął pracę jako podinspektor szkolny w Warszawie, a potem przez wiele lat był dyrektorem Zaocznego Studium Nauczycielskiego dla czynnych nauczycieli warszawskiego Kuratorium.

 

Redaktor i publicysta

 

    Przed wojną i po wojnie, aż do 1948 r., był redaktorem pisemka dla dzieci „Przyjaciel Dzieci”, dodatku do codziennej gazety „Robotnik”.

    W 1957 r. ukazał się pierwszy numer specjalistycznego czasopisma, organu ZG TPD, służącego działaczom społecznym i pracownikom podejmującym się profesjonalnej działalności na rzecz opieki i wychowania dzieci  pt.  „Przyjaciel Dziecka”. Jego głównym twórcą i pierwszym  redaktorem naczelnym był Stanisław Tułodziecki. Czasopismo wciąż się ukazuje, a zatem ma już prawie 60 lat i nadal z wielkim powodzeniem spełnia te same cele.

    Pan Stanisław jest autorem wielu bardzo interesujących i ważnych publikacji z dziedziny opieki i wychowania dzieci, a także organizacji i rozwoju ruchu społecznego służącego dzieciom  potrzebującym pomocy. Powojenną działalność TPD opisał w opracowaniu „Dwadzieścia lat społecznej działalności  TPD (1944 – 1964)”. Jest też autorem kilku większych opowiadań. Opisał także działalność swoich braci w publikacjach pt.  „Dziewięciu braci nieśpiących” oraz  „Z działalności Pogotowia Bojowego PPS”. Prace te zakupiła Biblioteka Narodowa. Jest również autorem opracowania „Mój wiek XX” oraz tomiku wzruszających wierszy – „ Zbioru poezji z lat 1940 – 2006”. Jako publicysta i literat  używał pseudonimu Stanisław Irski. Jego ostatni rękopis „Moje Stulecie” czeka na opracowanie.

 

W Towarzystwie Przyjaciół Dzieci

 

    Przebyta droga życiowa, zdobyta wiedza, kontakty i współdziałanie ze wspaniałymi i światłymi ludźmi - m.in.: Tomaszem Arciszewskim, Aleksandrem Kamińskim, Aleksandrem Landym, Mieczysławem Niedziałkowskim, Jerzym Ostrowskim, Zygmuntem Piotrowskim, Kazimierzem Pużakiem, Andrzejem Strugiem, Ewą Szelburg – Zarębiną, Zygmuntem Zarembą - miały swój wpływ na  osobowość pana Stanisława i działalność społeczną na rzecz dzieci. Nie bez znaczenia też były jego pierwsze  młodzieńcze doświadczenia z okresu międzywojennego, zdobyte podczas pracy nauczycielskiej. Poznał wówczas ludzką biedę, a w Markach wręcz nędzę. Dzieci do szkoły przychodziły tam głodne i obdarte. To podczas organizacji pomocy tym dzieciom, swym uczniom, nawiązał po raz pierwszy kontakt i współpracę z Robotniczym Towarzystwem Przyjaciół Dzieci (RTPD).

    Przystępując do pracy i działalności społecznej, po wyzwoleniu kraju z okupacji niemieckiej, był już dojrzałym działaczem społecznym, demokratą z krwi i kości, człowiekiem wyjątkowo wrażliwym na niezaspokojone ludzkie potrzeby, zahartowanym w licznych bojach o ich sprawy, o lepsze życie dla wszystkich, a przede wszystkim dla dzieci potrzebujących pomocy i ich rodzin. Dlatego, kiedy zrządzeniem losu, pojawiła się możliwość         niesienia im pomocy w ramach działalności Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, nie wahał się, lecz od razu, z entuzjazmem podjął się tego zadania.

    W latach 1934 – 1945 pan Stanisław był działaczem RTPD, ale już od 1947 do 1949 r. sekretarzem generalnym Zarządu Głównego RTPD, od 1949 do 1956 r. sekretarzem generalnym ZG TPD, od  1956 r. do 1969 r. prezesem ZG TPD, a od 1969 do 2014 r. Honorowym Prezesem ZG TPD. A więc przez 80 lat swego życia był związany z działalnością Towarzystwa, a przez 22 lata był jego niekwestionowanym przez nikogo przywódcą.

    Początek stałej, wieloletniej i twórczej jego działalności w Towarzystwie był dość nietypowy. Wiosną 1947 r.  Henryk Jabłoński (wówczas sekretarz CKW PPS) wraz z Wisłą Osóbko - Morawską (żoną premiera) - zwrócili się do niego z propozycją objęcia funkcji sekretarza generalnego ZG RTPD. Tak o tym wydarzeniu pisze: „Propozycję przyjąłem. Miałem w sposób fachowy pokierować pracą Towarzystwa. Zgodziłem się nie dla stanowiska, czy płacy, ale ze względu na duże potrzeby społeczne w zakresie opieki nad dziećmi. Ktoś musiał zająć się tymi sprawami i systematycznie je rozwiązywać” („Mój wiek XX”).

    Co prawda już od 1944 r. rozpoczął się proces reaktywowania RTPD, a w ślad za tym następował rozwój jego działalności opiekuńczo – wychowawczej, to jednak dopiero p. Stanisław, jako świetny i dynamiczny organizator, nadał tym poczynaniom szybsze tempo, większą skuteczność i odpowiadający potrzebom wymiar. Potrafił umiejętnie wykorzystać działaczy RTPD z okresu międzywojennego, pozyskać wielu nowych i ofiarnych ludzi - w tym wybitnych fachowców. Stworzył z nich zgrany, sprawnie działający zespół. Potrafił też skutecznie spożytkować swoje i prezes Doroty Kłuszyńskiej koneksje z osobami, które wówczas sprawowały ważne funkcje społeczno – polityczne i państwowe, dla załatwiania spraw dzieci, nadania właściwej rangi Towarzystwu oraz, co było wyjątkowo ważne, pozyskania środków materialnych i finansowych na działalność.

    Wiele emocji swego czasu wywołał udział Towarzystwa w organizacji szkół świeckich. Zapewne nadal w pewnych kręgach je wywołuje. Pan Stanisław w swym opracowaniu pt. „ Dwadzieścia lat społecznej działalności TPD, 1944 – 1964” zwraca uwagę, że: „Szkoły TPD organizowano jedynie dla tych dzieci, których rodzice pragnęli je wychowywać w duchu świeckim. Szkoły te nie posiadały swoich rejonów, zbierały dzieci z całego miasta, niekiedy z całego powiatu. Zawsze przy zapisywaniu dzieci do tych szkół, rodzice byli dokładnie informowani o charakterze szkoły, mieli całkowitą swobodę zapisywania lub nie zapisania dziecka do szkoły”. I taką działalność uważał za słuszną. Natomiast był stanowczo przeciwny organizowaniu tych placówek w trybie administracyjnym, bez zgody rodziców, co od początku lat 50 – tych, kiedy powstało ich najwięcej, stało się w zasadzie regułą. Po 1956 r. TPD przestało organizować i prowadzić, a nawet i firmować szkoły świeckie. Niektórzy przedstawiciele władz nie mogli się z tym pogodzić.

    W ciągu swej całej działalności p. Stanisław dał się poznać jako mistrz w bardzo trudnej sztuce organizowania i rozwoju ruchu społecznego na rzecz dzieci. Dał temu wyraz w wyjątkowo trudnych dla Towarzystwa okresach np. na samym początku działalności RTPD po wojnie, podczas jednoczenia RTPD i ChTPD (Chłopskiego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci)  w 1949 r., w walce z próbami likwidacji TPD (1951 – 1956 r.) oraz w czasie tworzenia odrodzonego TPD po 1956 r. Główny ciężar obowiązków, odpowiedzialności, a także koronkowej, ciężkiej, często niewdzięcznej pracy – w tych przełomowych momentach – spadał przede wszystkim na Jego barki.  Warto nadmienić, że dla dobra sprawy nie bał się narazić nikomu, jak trzeba było to nawet najwyższym dygnitarzom w państwie. Dlatego też przede wszystkim jemu Towarzystwo zawdzięczało to, że z tych trudnych sytuacji i opresji wychodziło zwycięsko.

    Posiadał dość rzadki dar: umiejętność przekonywania i wyzwalania u ludzi entuzjazmu do społecznej służby, do pracy. Był świetnym mówcą, typowym „trybunem ludowym”. Pamiętam, jak na początku lat 60–tych, kiedy to rozpoczynałem pracę w TPD, miałem okazję słuchać jego wystąpień i przemówień. Każde wiązało się z wielkim przeżyciem intelektualnym i emocjonalnym. Doświadczyłem tego na sobie. Kiedy wstawał zza stołu prezydialnego, aby rozpocząć swe wystąpienie, na sali natychmiast zapadała absolutna cisza, a potem był to już wspaniały koncert pięknej polszczyzny, bogaty w ważne, ciekawe problemy dzieci, rodziny, społeczeństwa i Towarzystwa, często przerywany burzliwymi oklaskami. Po każdym takim wystąpieniu, z wypiekami na twarzy, opuszczaliśmy salę konferencyjną, przejęci misją, do której przed chwilą nas wzywał.

    W 1952 r. naczelne władze państwowe podjęły formalną decyzję o likwidacji działalności TPD i ustaliły tryb jej wykonania. Dziś trudno odpowiedzieć sobie na pytanie: jak to się mogło stać, że Towarzystwo nie zostało tak do końca zlikwidowane? Część członków nadal opłacała składki, zachowała się podstawowa struktura organizacyjna, prowadzona była - co prawda w bardzo wąskim już zakresie – społeczna działalność (głównie pedagogizacja rodziców). A więc decyzja była sabotowana, nie została wykonana. W tamtych czasach?

    Głównym inicjatorem walki o Towarzystwo był nasz p. Stanisław. Zmobilizował do niej wielu działaczy z centrali i ogniw terenowych. Uważał, że celowe niszczenie przez władze państwowe organizacji było niesłuszne i społecznie szkodliwe. Starał się, wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami, aby ta prawda dotarła do świadomości ówczesnych władz. Opór materii był jednak znaczny. Nawet Ministerstwo Oświaty uważało, że historyczna rola TPD już się skończyła, a teraz państwo, bez zorganizowanych sił społecznych, powinno samo rozwiązywać wszędzie i wszystkie problemy dzieci.

    Te zmagania p. Stanisława  i jego współpracowników trwały 5 lat. Aż wreszcie przyszedł rok 1956, a wraz z nim tzw. „odwilż”. Nastały czasy bardziej sprzyjające działalności społecznej. Mimo to sama końcówka walki o TPD była wyjątkowo gorąca, wręcz dramatyczna. Wydział Oświaty KC PZPR, reprezentowany przez Pelagię Lewińską i Jarosława Ładosza, nadal wypowiadał się przeciwko formalnemu wznowieniu działalności TPD. Tego samego zdania był również Władysław Bieńkowski – ówczesny minister oświaty. Dlatego narada w Komitecie Centralnym partii w sprawie Towarzystwa, do której w końcu doszło, pod przewodnictwem sekretarza KC Jerzego Morawskiego, była wyjątkowo burzliwa. Wzięli w niej udział oprócz przedstawicieli KC, Ministerstwa Oświaty i TPD, także działacze oświatowi ZNP oraz CRZZ. Pan Stanisław w sposób rzeczowy i zwięzły wyłuszczył najważniejsze argumenty przemawiające za dalszą, legalną działalności TPD. Rozwinął przy tym wszystkie swoje krasomówcze umiejętności. Bój to bowiem miał być ostatni.

    W trakcie dyskusji, która po tym wystąpieniu rozgorzała, kiedy p. Stanisław zorientował się, że przeciwnicy TPD nadal obstają przy swoim zdaniu, że żadne argumenty do nich nie trafiają, pod wpływem wielkiego wzburzenia, w trakcie kolejnego zbijania argumentów przeciwników, uczynił coś, na co, w tym gmachu, mógł sobie pozwolić tylko towarzysz Wiesław (Władysław Gomułka): grzmotnął z całej siły pięścią w stół, aż zabrzęczały szklanki i łyżeczki do herbaty. Na sali powstała ogólna konsternacja, zapadła cisza. Po chwili J. Morawski zaczął po cichu rozmawiać ze swoimi sąsiadami przy stole. Nie trwało to długo. Ku wielkiemu zaskoczeniu uczestników narady, a także samego p. Stanisława, ogłosił ostatecznie, że władze polityczno – państwowe wyrażają zgodę na dalszą działalność TPD. Warto może przy tej okazji wspomnieć, że na jednej z narad, w tym samym gmachu, w sprawie p. Stanisława zastanawiano się: „dlaczego ludzie tak go popierają?”. Padła wówczas  zdecydowana odpowiedź, która rozwiała wszelkie wątpliwości: „po prostu – jego ludzie kochają”.

    Decyzja o podjęciu na nowo społecznej działalności w zakresie opieki nad dzieckiem – jak napisał później p. Stanisław w swym opracowaniu „Dwadzieścia lat społecznej działalności TPD”– wywołała entuzjazm w śród działaczy i sympatyków TPD, od tego momentu rozpoczęły się też prace nad organizacją Towarzystwa na nowych podstawach”. Takie były kulisy początku kolejnego, wyjątkowo ważnego i twórczego etapu działalności p. Stanisława i Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.

 

Najważniejsze osiągnięcia

 

    Pan Stanisław -  najpierw jako sekretarz generalny, a następnie jako społeczny prezes ZG TPD - w ciągu 22 lat, był głównym inspiratorem i organizatorem działalności  Towarzystwa. W swych notatkach na ten temat m. in. napisał:„Myślę również, że w dużej mierze przyczyniłem się do wypracowania nowych metod pracy, nowych typów placówek – bardziej nowoczesnych – oraz różnych form opieki nad dziećmi w miejscu zamieszkania. Uważam, że wychowałem i pozostawiłem po sobie wielu wartościowych działaczy społecznych oraz znakomitych zawodowych pracowników w dziedzinie opieki nad dzieckiem”.

Do najważniejszych osiągnięć Towarzystwa, a więc i własnych w Towarzystwie, pan Stanisław  zaliczał:

     * Ratowanie dzieci po straszliwej w skutkach II wojnie światowej. Wówczas samych sierot było ponad 120 tys., półsierot ponad milion, miliony dzieci skrajnie wycieńczonych z niedożywienia i po przebytych chorobach (wiele z nich było chorych np. na gruźlicę). W swych notatkach p. Stanisław m. in. napisał na ten temat: „RTPD i ChTPD prowadziło setki różnych placówek opiekuńczo – wychowawczych, doraźnych i stałych akcji pomocy dzieciom. Na szczególną uwagę zasługuje szeroka i wszechstronna pomoc dla dzieci i rodzin  z tak zwanych „przyczółków frontowych”, całkowicie zniszczonych, gdzie ludność gnieździła się w ziemiankach i powojennych bunkrach. W wyniszczonych miastach powstały różnorodne placówki opiekuńczo wychowawcze, jak: żłobki, przedszkola, dziecińce, świetlice, kuchnie mleczne, przychodnie higieniczno – wychowawcze. Zorganizowano też prewentoria dla chorych dzieci w znanych uzdrowiskach, jak np. Zakopane i Rabka. Liczne domy dziecka zapewniały pełną opiekę wymienionym rzeszom sierot. Obok tego prowadzono doraźne akcje, jak kolonie letnie, dziecińce wiejskie, wycieczki krajoznawcze itp.” W innym miejscu napisał:Ogromna satysfakcja dla mnie i moich towarzyszy, to uratowanie setek dzieci, szczególnie roczników powojennych. Z niebywałą radością oglądaliśmy dyplomy wychowanków (nawet wyższych uczelni). A byli wśród nich i młodzi powstańcy z Warszawy”.  Ówczesna działalność RTPD i ChTPD była znaczącym wsparciem i uzupełnieniem działalności realizowanej na rzecz „dzieci – ofiar wojny” przez władze państwowe i innych organizatorów opieki i wychowania dzieci.

     * Połączenie sił dwóch stowarzyszeń RTPD i ChTPD dla zwiększenia skuteczności działalności społecznej na rzecz dzieci i stworzenia TPD. W swych notatkach p. Stanisław, zwolennik połączenia obu stowarzyszeń w jedną silną organizację społeczną działającą w mieście i na wsi, napisał m. in.: „Połączenie to nie zahamowało działalności, wręcz przeciwnie, nastąpił gwałtowny rozwój, wzrosła liczba członków, placówek oraz różnych akcji. Wzbogacona została działalność o masowe imprezy dla dzieci z różnych okazji, np. Międzynarodowego Dnia Dziecka i choinek noworocznych”.

     * Działalność odrodzonego TPD (od 1957 r.). Dzięki stworzonym przez p. Stanisława warunkom do nieskrępowanej aktywności społecznej w organizacji, Towarzystwo wniosło wiele nowych, wręcz nowatorskich inicjatyw, wyjątkowo  ważnych dla wszystkich dzieci, a przede wszystkim dla tych, które wymagały szczególnej troski.

    Przede wszystkim udało się p. Stanisławowi stworzyć i uruchomić ruch społeczny przyjaciół dzieci, zdolny do profesjonalnej i skutecznej działalności na rzecz dzieci. „Moje osobiste najważniejsze osiągnięcia – napisał  p. Stanisław w swych notatkach – to stworzenie autentycznego ruchu społecznego na rzecz opieki i wychowania dzieci, skupienie obok siebie i sprawy, której służyłem, wielu wybitnych ludzi – lekarzy, pedagogów, działaczy społecznych, a nawet ludzi władzy. Oni byli moimi dobrymi duchami, natchnieniem, służyli mi zawsze radą i pomocą. Skupiłem także tysiące aktywistów, społeczników, zdołałem ich porwać, zmobilizować do społecznej pracy dla dzieci. W miłej atmosferze, wzajemnym szacunku i zaufaniu, zgodnie pracowaliśmy przez te wszystkie lata. Ich zrozumieniu, poświęceniu i bezinteresownej pracy zawdzięczam wszystko, co osiągnąłem w TPD”.

    Towarzystwo w tym okresie, działające pod kierunkiem p. Stanisława, podjęło się przekształcania miejsc zamieszkania dziecka i rodziny, będących w swojej istocie „pustynią pedagogiczną”, w środowisko wychowawcze. Inicjatywa ta powiodła się. W bardzo wielu miejscach zamieszkania na terenie kraju powstały środowiskowe koła TPD, zrzeszające rodziców i ich przyjaciół, które podejmowały różnorodną działalność na rzecz swych dzieci. Organizowały i prowadziły place gier i zabaw, świetlice, dziecięce i młodzieżowe samorządy podwórkowe, opiekę indywidualną nad dziećmi z rodzin niewydolnych pod względem opiekuńczym i wychowawczym, pedagogizację rodziców, wakacyjny wypoczynek i inne formy działalności.  A zatem rodzice oraz inni mieszkańcy, w trakcie wspólnego działania, podlegali praktycznej edukacji społeczno-pedagogicznej. Środowiska sąsiedzkie, z obojętnego wobec dzieci, stopniowo przekształcały się w środowiska wychowawcze, wrażliwe na ich zagrożenia i potrzeby, stawały się im przyjazne, życzliwe i pomocne. Skutecznie uzupełniały i wspierały oddziaływanie rodziny i szkoły. Pan Stanisław był dumny z tej działalności. W swej pracy „Dwadzieścia lat społecznej działalności TPD” napisał: „ Na tej drodze są bowiem realizowane podstawowe zadania TPD... jest wcielana w czyn piękna, nigdy i nigdzie nieprzemijająca idea pracy społecznej, samorządności i szeroko pojętej samopomocy społecznej”. W tej sprawie wypowiedział się też w „Pedagogice TPD” prof. A. Kamiński: „Dzięki takim instytucjom jak TPD, idea wychowującego społeczeństwa staje się rzeczywistością”.

     * Stworzenie przez Towarzystwo  nowatorskiej  koncepcji poradni społeczno wychowawczych i wprowadzenie jej w życie.  Poradnie te wspierały  rodzinę i szkołę w ich pracy z dzieckiem. Podstawowym kierunkiem działalności poradni była praca z indywidualnym przypadkiem. Poradnie pomagały rodzicom i nauczycielom w ustalaniu przyczyn występowania u dzieci trudności wychowawczych, ich niepowodzeń w nauce oraz sposobów zapobiegania im. Prowadziły z dzieckiem zajęcia wyrównawcze, reedukacyjne  i resocjalizacyjne. Wypracowały i upowszechniły m. in. techniki reedukacyjne dla dzieci dyslektycznych i dysgraficznych. Poradnie społeczno – wychowawcze TPD weszły na trwałe do państwowego systemu oświaty i wychowania.

     * Odrodzone Towarzystwo  zainicjowało i stworzyło profesjonalny system zapobiegania sieroctwu społecznemu oraz rozwoju dla dzieci osieroconych,   rodzinnych form opieki i wychowania. Dla realizacji tych zadań - dzięki inicjatywie, kompetencji i wysiłkowi działaczy Towarzystwa - powołany został w 1960 r. w Warszawie pierwszy w kraju Ośrodek Adopcyjno – Opiekuńczy TPD. Placówka specjalistyczna, której podstawowym celem było i jest ratowanie dla dziecka zagrożonego sieroctwem rodziny własnej, zapewnienie sierotom naturalnym i społecznym opieki i wychowania w zastępczym środowisku rodzinnym. W oparciu o wypracowany model w Warszawie, zarządy wojewódzkie Towarzystwa z czasem zaczęły organizować i prowadzić OAO TPD na swoim terenie.

    Początkowo ośrodki adopcyjno-opiekuncze zajmowały się adopcją małych i zdrowych dzieci. Z czasem zakres ich działalności – pod wpływem potrzeb różnych grup dzieci osieroconych – poszerzył się. Ośrodek warszawski, a za nim inne w kraju, upomniały się o dzieci, które dotychczas, m. in. ze względu na wiek, liczne rodzeństwo, sprawiane trudności wychowawcze, przewlekłe choroby,   niepełnosprawność, skazane były na placówki opieki całkowitej. Dla tych dzieci zaczęły także organizować odpowiednie rodzinne formy opieki i wychowania. OAO również na trwałe weszły do państwowego i społecznego systemu opieki i wychowania.

     * Odbudowanie i uruchomienie - z niemałym trudem - całkowicie zniszczonego w czasie II wojny światowej Ośrodka TPD „Helenów”, który w okresie międzywojennym zapewniał nowatorską opiekę i wychowanie dla dzieci osieroconych.  Pan Stanisław osobiście zaangażował się w tę działalność. Nadał jej odpowiednie tempo i wymiar. Dzięki temu pozytywną decyzję w tej sprawie podjęto już w 1957 r., a 4 grudnia 1958 r. powołany został Komitet Odbudowy Dziecięcego Ośrodka Odpoczynkowego w Helenowie. W jego skład weszli działacze TPD, w tym p. Stanisław, przedstawiciele: centralnych władz państwowych i m. st. Warszawy, związków zawodowych i spółdzielczości.  Pan Stanisław – jako prezes ZG TPD i członek Komitetu – odbudową Ośrodka zainteresował wszystkie ogniwa TPD, włączył się w opracowywanie programu jego działalności, w zdobywanie środków na jego odbudowę i prowadzenie oraz pozyskiwanie wykonawców i nadzór nad ich pracą. Pierwsze budynki zostały wybudowane w latach 1961 – 1963. Ośrodek, jako Specjalny Ośrodek Szkolno Wychowawczy TPD, przyjął dzieci pod swoją opiekę już w 1964 r. Skierowane zostały przez poradnie społeczno - wychowawcze TPD. Były to dzieci będące pod ich opieką, sprawiające trudności wychowawcze, mające niepowodzenie w nauce szkolnej, wymagające intensywnego, specjalistycznego oddziaływania, które nie mogły być resocjalizowane i reedukowane w systemie otwartym.

     * Rozwój ruchu społecznego rodziców posiadających dzieci głęboko upośledzone umysłowo. Na wniosek państwa Ewy i Romana Garlickich, rodziców dziecka upośledzonego umysłowo, Zarząd Główny TPD i osobiście p. Stanisław, doceniając wartość tej inicjatywy, stworzyli warunki na szczeblu krajowym i ogniw terenowych Towarzystwa do organizowania się rodziców, posiadających dzieci upośledzone umysłowo, aby mogli wspólnym wysiłkiem rozwijać na ich rzecz pożyteczną działalność. Przy ZG TPD utworzyli  oni Komitet Pomocy Dzieciom Specjalnej Troski, który rozwinął - wraz z kołami rodziców, powstałymi przy ogniwach terenowych TPD - wielostronną i nowatorską działalność dla dobra tych dzieci i ich rodzin.       

    W wyniku działalności tego Komitetu i tych kół, dzieci skazane w przeszłości na cztery ściany, coraz częściej miały  rozbudzane potrzeby i zainteresowania we wszystkich sferach życia. Na miarę swych możliwości uczyły się, uczestniczyły  w kulturze, sporcie, wakacyjnym wypoczynku i turystyce. Zwiększyło  się też ich zintegrowanie z szerszym środowiskiem, w tym ze swoimi zdrowymi i sprawnymi rówieśnikami.

    W latach 70. i 80., kiedy p.  Stanisław nie był już prezesem ZG TPD, rodzice dzieci o innej niepełnej sprawności lub przewlekle chorych, korzystając z bogatych doświadczeń KPDST i jego kół, zaczęli się organizować i działać, w ramach TPD, na tych samych zasadach. A byli to m. in. rodzice dzieci: z mózgowym porażeniem dziecięcym, na diecie bezglutenowej, z cukrzycą, z chorobami nowotworowymi, z wrodzoną łamliwością kości, padaczką, wrodzonymi wadami serca.

     * Inicjowanie i upowszechnianie rzecznictwa spraw dzieci. Towarzystwo, pod kierunkiem p. Stanisława, ma znaczący udział w budzeniu wrażliwości społecznej na zagrożenia, krzywdy i potrzeby dzieci oraz w upowszechnianiu ich praw. Wyjątkową rolę w tej dziedzinie odegrały – poczynając od drugiej połowy lat 50. – obchody Międzynarodowego Dnia Dziecka (Święta Dziecka – 1 czerwca). Towarzystwo przez wiele lat było ich głównym inicjatorem i organizatorem.

    Aktualnie Święto Dziecka już na trwałe zagościło w życiu społecznym kraju. Funkcjonuje własnym życiem, jest dość powszechnie obchodzone w rodzinie i placówkach opiekuńczo-wychowawczych. Dostrzegają je i dają temu wyraz media, różne stowarzyszenia, fundacje, zakłady pracy, placówki handlowe a także władze publiczne wszystkich szczebli. Korzystają na tym dzieci. Jest to bowiem czas refleksji nad ich sprawami, podejmowania decyzji, których realizacja im służy.

     * Reaktywowanie działalności Komitetu Korczakowskiego, który powstał w 1946 r., a w tym bardzo niekorzystnym dla stowarzyszeń okresie jego działalność została przez władze państwowe zawieszona. Dodajmy, że p. Stanisław, w okresie „odwilży” osobiście zaangażował się w reaktywowanie Komitetu, w stworzenie mu na terenie ZG TPD warunków dla dalszej działalności, a także w odzyskanie dla dzieci wymagających stałej opieki domu przy ul. Krochmalnej w Warszawie, w którym Janusz Korczak w okresie międzywojennym opiekował się osieroconymi dziećmi.

     *  Wydawanie czasopisma „Przyjaciel Dziecka”.

    * Nawiązanie współpracy, dzięki staraniom p. Stanisława, z organizacjami międzynarodowymi, zajmującymi się sprawami opieki nad dziećmi. W 1963 r. przy ZG TPD została afiliowana Polska Sekcja Międzynarodowej Federacji Wspólnot Dziecięcych (FICE). Koncentrowała się na problematyce dzieci, które z różnych powodów życiowych, czasowo lub stale, muszą wychowywać się w placówkach opiekuńczo - wychowawczych. Przewodniczył jej p. Stanisław. W 1967 r. przy ZG TPD został też powołany do życia Polski Komitet Wychowania Przedszkolnego (OMEP). Zajmował się całokształtem spraw dzieci poniżej wieku szkolnego. Przewodniczyła mu p. Zofia Woźnicka.

 

Przyszłość TPD

 

    W swych notatkach p. Stanisław sformułował też wnioski, ważne jego zdaniem dla przyszłości Towarzystwa. Wychodził przy tym z założenia, że aktualnie istnieją zarówno potrzeby, jak też i warunki dla dalszej pomyślnej działalności na rzecz dzieci wymagających społecznej pomocy.

    Przede wszystkim wzywał organizację, aby odważnie i z zaufaniem sięgała do swych korzeni, do doświadczeń, które sprawdziły się w dotychczasowej działalności Towarzystwa.

    Zwracał uwagę, że Towarzystwo powodzenie w swej działalności zawdzięczało w dużej mierze temu, że udawało się mu zapewnić sobie mocne zaplecze i wsparcie finansowe zarówno ze strony władz państwowych i samorządowych, jak też zorganizowanych grup ludzi pracy w mieście i na wsi, jak np. związków zawodowych, spółdzielczości (w szczególności spółdzielczości mieszkaniowej); pozyskać wsparcie ze strony przedsiębiorstw, instytucji gospodarczych i finansowych; stworzyć oparcie w ludziach znaczących, cieszących się niekwestionowanym autorytetem moralnym ze świata nauki, kultury, polityki i władzy; zdobywać dla spraw dzieci i Towarzystwa liczące się media. Do troski o ten kierunek myślenia i działania pan Stanisław gorąco namawiał.

    Wzywał też do budowania autentycznej, społecznej organizacji, działającej, zgodnie z  doświadczeniami z lat 1957 – 1969, w środowisku zamieszkania dzieci i ich rodzin, gdzie, jak zauważał w swych notatkach: „... jest pusto, nie ma żadnej organizacji, która zajmowałaby się opieką i wychowaniem dzieci”. Namawiał też do tworzenia organizacji opierającej swą działalność na dobrowolnej pracy społecznej i samopomocowej ludzi zrzeszonych w środowiskowych kołach TPD.

 

    Towarzystwo miało dużo szczęścia, że na swej drodze spotkało p. Stanisława. Wiele mu zawdzięcza. Zapewne także swe społeczne życie, tak bardzo owocne i długie. Towarzystwu potrzebny był ktoś taki, jak powietrze i woda dla człowieka.

    Był mądrym przywódcą, budzącym respekt i szacunek. Potrafił żelazną ręką konsekwentnie prowadzić organizację do zamierzonego celu oraz stworzyć właściwy klimat dla harmonijnego działania i współdziałania.

    Był wyjątkowo skromny i uczciwy. Od siebie wymagał najwięcej. Dla wielu był niedoścignionym wzorem. Jego wrażliwość na potrzeby dzieci i żarliwość w działaniu, była drogowskazem dla wielu tysięcy działaczy organizacji.

    Pod jego przywództwem Towarzystwo stało się bardzo żywą i nowatorską organizacją społeczną, także dziś zdającą pomyślnie egzamin - w tak trudnej, społecznej służbie dziecku.

    Był człowiekiem powszechnie szanowanym i bardzo cenionym. Działacze społeczni dali temu wyraz również na V Krajowym Zjeździe Towarzystwa w 1969 r., na którym przekazywał pałeczkę swemu następcy. Żegnano go niekończącą się owacją na stojąco, otrzymał pęki róż z każdego okręgu. W tej gorącej atmosferze, pełnej  entuzjazmu, nadano mu, przez aklamację, godność Honorowego Prezesa ZG TPD. Ten dzień, jak później wspominał, był jednym z najmilszych w jego długim i pracowitym życiu.

 

Bohdan Tracewski

Galeria